Rozpoczęcie podróży ścieżką standardów sieciowych zostało spowodowane w moim przypadku dwiema rzeczami:
- Pierwszą był zachwyt i uwielbienie dla twórców stron internetowych piszących zgodnie ze specyfikacjami.
- Drugą przeczytanie książki Zeldmana.
Strony napisane nowocześnie różniły się treścią i wyglądem, ale prawie zawsze miały te same dwa elementy - linki służące do przewalidowania aktualnej strony za pomocą narzędzi W3C. „Valid XHTML & CSS”, no wiecie.
Jest to pewien trend, podsycany przez samo konsorcjum W3C oferujące zółte odznaki dla każdej strony spełniającej standardy. Masowy trend, dodam, bo linków tych przybywa coraz więcej, wraz z lawinowym wzrostem liczby stron zgodnych ze standardami. Powiedzmy.