Pytanie to było zadawane już setki razy, odpowiadane także wiele, ale nadal nie wiem czy sposób w jaki piszę strony jest okej. Polegam bowiem na szablonowaniu - mam w jednym miejscu listę nagłówków: doctype (jeszcze nie zwariowałem, żeby się ich na pamięć uczyć), html z namespace, head z title, tagami meta oraz linkami do stylów. Jak potrzeba kopiuję całość i wklejam do żądanego dokumentu.
Mój edytor tekstowy nie jest dziełem sztuki jeśli chodzi o uzupełnianie kodu, ale nie jest też całkiem drętwy. Potrafi zamykać tagi (dowolne, czyli także XML-owe). Co by mnie naprawdę ucieszyło to zestaw funkcji jakie posiada MacOS-owy TextMate. Trzeba zobaczyć te animacje i filmy prezentujące jego możliwości, gosh! Skakanie tabulatorem po atrybutach, komórkach tabelki, uzupełnianie tagów według szablonów (przykładowo gdy piszę <a to uzupełnia mi href="" albo class="" jak chcę i wstawia kursor w pierwszy atrybut).
I wtedy można się pokusić o ręczne pisanie kodu, które nie męczy. Na razie czuję się lekko zmęczony po klikaniu struktury dłuższego dokumentu. Tak psychicznie, że można było szybciej i już robić coś innego. Oczywiście dzięki temu panuję nad wszystkim, znam dokument na wskroś - każdy element jest na swoim miejscu, bo tego chcę. Tak samo robię z CSS i tak samo przydałoby mi się podpowiadanie właściwości. Bo ile razy z rzędu może cieszyć kodera pisanie background-image?