Perfection or Vanity

Project: Terminated

Blog nie jest już dalej prowadzony ani aktualizowany. Mimo tego, wpisy i komentarze są dalej dostępne. Możesz przeczytać pożegnalny wpis albo przejść do archiwum.

Rozpoczęcie podróży ścieżką standardów sieciowych zostało spowodowane w moim przypadku dwiema rzeczami:

  1. Pierwszą był zachwyt i uwielbienie dla twórców stron internetowych piszących zgodnie ze specyfikacjami.
  2. Drugą przeczytanie książki Zeldmana.

Strony napisane nowocześnie różniły się treścią i wyglądem, ale prawie zawsze miały te same dwa elementy - linki służące do przewalidowania aktualnej strony za pomocą narzędzi W3C. „Valid XHTML & CSS”, no wiecie.

Jest to pewien trend, podsycany przez samo konsorcjum W3C oferujące zółte odznaki dla każdej strony spełniającej standardy. Masowy trend, dodam, bo linków tych przybywa coraz więcej, wraz z lawinowym wzrostem liczby stron zgodnych ze standardami. Powiedzmy.

Należałoby się cieszyć - propaganda działa, największe nazwiska umieszczają w stopce albo na dole w menu linki - liczba uświadomionych rośnie. Tylko ja zapytam się w takim razie:

  1. Jaki procent z ludzi walidujących swoje dzieła naprawdę pisze zgodnie ze standardami, a nie z wynikiem walidatora?
  2. Czy jeśli napiszesz opowiadanie to dodajesz na jego końcu nazwę modelu maszyny do pisania albo markę pióra? Ewentualnie tytuł najnowszego wydania słownika języka polskiego?

Ludzie znający reguły pisania dobrych stron (niezależnie czy to jest XHTML czy tylko HTML) traktują mechanizm walidacyjny jako automatyczną pomoc w wyłapywaniu błędów i literówek. Są świadomi niedoskonałości walidatora i zdają sobie sprawę, że poprawny kod o niczym wielkim nie świadczy.

Z drugiej jednak strony mamy masy,które - w dużym skrócie - krzyczą XHTML! naprzemiennie z Ajax!. Im moda na bycie „valid” nie dała nic więcej jak nowy buzzword. Mamy działy marketingu, które chcą żeby strona i arkusz stylów się walidowały, bo potrzebne im jest to do odhaczenia kolejnego punktu na liście „Serwis Blabla™ - cechy Web2.0”.

I teraz biorąc pod uwagę te dwa czynniki - czy nadal warto umieszczać wszędzie linki do sprawdzenia kodu? Ja umieszczałem, ale już tego nie robię - także ze względu na to, że nikogo nie obchodzi jak ja tą stronę napisałem. Jeśli już chcemy propagować standardy, to lepiej podlinkować jakiś dobry artykuł do nich wprowadzający. Albo książkę.

Linkowanie narzędzi jest, moim skromnym zdaniem, coraz bardziej bez sensu. O ile parę lat temu w ten sposób pokazywano przynależność do „elitarnego klubu” rozumiejących standardy, tak teraz w erze generatorów i wizardów z Digga, nie oznacza to zupełnie nic. Chcąc sprawdzić kod jakiejś strony mamy do dyspozycji masę narzędzi w przeglądarkach - dla każdej z nich. Moim zdaniem era stron z linkami „XHTML, CSS” w stopce powinna zostać zakończona.

Informacje i hiperłącza

Blog o projektowaniu zgodnych ze standardami stron internetowych.

Praktyczne przykłady, sztuczki CSS, sposoby obchodzenia błędów przeglądarek, lekki i nieinwazyjny JavaScript, użyteczny design, dostępność i skrypty użytkownika.

RSS

Informacje o wpisie

Napisał riddle 15 czerwca 2006 o 23:50

Kategorie: Standardy sieciowe

Dodaj do:

Wpisy archiwalne

Archiwum miesięczne

Dzięki!

Dodaj bloga do Technorati Favorites Dodaj bloga do Del.icio.us Blog należy do sieci 10przykazań.com

  1. ctrl + shift + h;)

  2. Znaczy, że webdeweloperzy mają teraz strzelić focha i skasować znaczki XHTML/CSS na znak solidarności z czymkolwiek? :)

  3. W sumie to w jakim celu strona ma być zgodna ze standartami?
    Jeśli została przetestowana pod kilkoma najpopularniejszymi przeglądarkami i pod każdą działa poprawnie, to w jakim celu bawić się w te "standarty"? Przecież dla przeciętnego usera liczy się to, czy strona działa i czy działa sprawnie, a nie to czy została napisana zgodnie ze 'standartami' sieciowymi...

  4. @Michał:
    raczej - pisanie zgodnie ze standardami jest jest już takim standardem, że nie ma się zupełnie czym chwalić, imo nie chodzi to u o żadną solidarność;)

  5. Jasne, że dla ZU liczy głownie się estetyczna strona witryny i/lub jej funkcjonalność. Jednak wiele radości daje człowiekowi, jeśli jego dzieło spełnia standardy :)
    Ja zauważyłem, że niektórzy zauważając, że dana rzecz jest trendy, dżezi, czy jak to tam się teraz mówi, uparcie buntują się przeciwko niej. W tym przypadku, jednak jest pokazanie, bardziej lub mniej nachalnie, że dana strona spełnia ogólnie przyjęte wymagania.
    Co do Twojej argumentacji Piotrku, zgadzam się z nią, lecz nie w pełni. Prosty przykład, kiedy projektujesz sobie jakiś sprzęt do laboratorium lub dla przemysłu chemicznego (i nie tylko), nie ma innej opcji, musisz trzymać się wytyczonych standardów. (przykład odnoszący się do w3 kiepski, ale z życia ;)).

  6. Pisanie zgodnie ze standardami powinno być nadal wyróżniane bo mało stron jest zgodna - jeśli nawet stanie się to masową odznaką dla wielu to co ?

    Nikt nigdy nie powiedział że standardy są dla elit a nie dla mas. Ja osobiście cieszę się że ludzie zwracają na to uwagę - i doceniam to że ktoś włożył wysiłek aby trzymać sie standardów (nawet jeśli zrobił to jakimiś tools-ami).

    Myślę, że szkoda samego pisania dla pisania - lepiej przez parę dni/tygodni nic nie pisać a potem opublikować ciekawą informacje (jakich jest wiele na tym blogu)


    Pozdrawiam

  7. @hazan: Te 'toolsy', które tak ładnie nazywasz, tworzą kod walidujący się. Zamiast syfu z tagami o wielkich literkach, masz syf z tagami o małych literkach.

  8. @Michał - jeśli tak jest to nie ma sensu ich używać, generalnie jednak nie chodzi o tulsy w tym wpsie a przynajmniej ja go tak odebrałem.

  9. @hazan: Oczywiście, że tak. Chodziło o problem przetwarzania przeterminowanych produktów. A także o utratę znaczenia znaczka XHTML/CSS.

    http://art.webesteem.pl/15/wstd_validate.php

  10. Ten tekst jest w standardzie UTF-8: Też kiedyś wszędzie umieszczałem te żółte loga, ale już mi przeszło ;) Walidatory są fajne, bo pozwalają na wyłapanie niektórych błędów (np. niedomknięte tagi, czy brak "alt"), ale w sumie to wszystko. To trochę jak funkcja sprawdzania pisowni - usunie literuwki, ale nie poprawi naszego stylu.. Robiąc ostatni szablon, pomyślałem sobie "a na ch** mi ten walidator", i z premedytacją dodałem do kodu kilka błędów ;) Jednak IMO nadal logo W3C jest pewną oznaką prestiżu (?)

  11. Prestiż taki, że się pokazuje o świadomości istnienia W3C :)

  12. Popieram - walidacja tak, znaczki nie. Jeśli kogoś będzie interesowała opinia walidatora, to sam go zapyta - metkowanie jest zbędne.... zresztą już słyszę pytanie klienta: "Co to za znaczki nam Pan tu władował?"

    Poza tym jest jeszcze jedna kwestia, której nikt tu nie poruszył - w moim przypadku 100% serwisów posiada backend w postaci CMSa... nigdy nie mam gwarancji, że ktoś nie właduje kodu niezgodnego ze specyfikacją. Powiedziałbym nawet, że prawdopodobieństwo pojawienia się takiego kodu przy wklejaniu tekstu z Worda do jakiegoś edytora WYSIWYG jest dosyć wysokie - nawet jeśli przy wklejaniu tekstu dokonuje on automatycznego czyszczenia kodu. A potem jest śmiech na sali, bo strona ma znaczek, a po kliknięciu widać stertę błędów.
    Jasne, że fachowiec się domyśli dlaczego, ale... w większości sytuacji, z jakimi się spotkałem, walidator jest wykorzystywany do dyskredytowania konkurencji: "Niech Pan zobaczy - oni robią strony z błędami, chce Pan żeby mu też taką zrobili?"

    BTW: Piotrze, "required attribute "type" not specified" - na tej stronie ;-)

  13. @Zibik - raczej się pokazuje, że "świadomość istnienia W3C" jest dla autora czymś nowym... dla mnie zgodność ze standardami jest oczywistością, o której nie ma sensu wspominać ;))

  14. Ach, to ten coComment przy update wskoczył znowu do heada. :P Dzięki. Muszę przy okazji do nich napisać, że w snippecie na stronie mają błąd.

  15. Albo mam deja vu, albo widzę "Validate your brain"...

    http://art.webesteem.pl/15/wstd_validate.php

  16. Po pierwsze link do Twojego arta już padł. Po drugie ja biję do czegoś konkretnego (nie umniejszając Twojego arta). Zresztą… o co Ci tak naprawdę chodzi? ;)

  17. Mi już w ogóle jakoś przeszło stosowanie walidatora. Jest to dobre narzędzie, ale raczej na początku, kiedy dopiero odzwyczajamy się od pisania „tagzupy”. Kod staram się pisać na tyle prosty i logiczny, że nie ma sensu go walidować, a ewentualne błędy składniowe Opera wytyka od razu przy ładowaniu.

    Popieram również usuwanie nie tylko odnośników do walidatora (X)HTML/CSS, ale również walidatora RSS, różnych pierdołek typu „XFN” oraz setek buttonów „czego używam”.

  18. Nie zgadzam się z prostej przyczyny, właśnie dzięki takim znaczkom kilka lat temu zainteresowałem się standardami. Zawsze znajdą się webmasterzy, którzy nie mają o standardach bladego pojęcia, a taki właśnie napis czy ikona, może to bardzo łatwo zmienić. Oczywiście masz sporo racji, jednak to przypomina sytuację: wszyscy tak robią, to ja nie będę...

  19. W przedostatnim akapicie opisuję to co uważam za słuszne - o wiele lepiej dać napis „Standardy sieciowe” bądź coś w ten deseń, niż linkować do walidatorów. Ty miałeś zacięcie, że się nim zainteresowałeś - większości i tak nic to nie mówi.

  20. Dżizas.. Kiedyś było to modne, teraz jest niemodne... Człowiek się gubi po prostu :)

  21. Ja zauważyłem pwien trend, że waliduje się tylko strona główna, a znaczki na podstronach wysyłają walidatorowi właśnie tą stronę główną. No i proceder kozakowania walidacją przez tworzących asemantyczny kod - w takich przypadkach znaczki w3c są największe i widać je bardziej niż logo strony.

  22. Większe zainteresowanie standardami dałoby się uzyskać gdyby wszystkie przegladarki odmawiały poprawnego wyświetlania błędnego html. Dałoby to lepsze efekty niż wszystkie linki do walidatora i artykuły o standardach razem wzięte.

  23. Myślę, że żółte znaczki 'XHTML & CSS' zawsze oznaczały prawidłowy kod XHTML i CSS, a nie 'zgodność ze standartami'. Jeśli ktoś dorabiał do tego jakieś religijne znaczenie, przynależność do 'elitarnego grona' to jego problem. Czas wymyśleć nowe znaczki.

  24. O ile z zainteresowaniem czytam Twoje wpisy Riddle, to szczerze powiem, że nie rozumiem w jakiej intencji powstał ten.
    Czy jest to zarzut, że coraz powszechniejsza staje się świadomość istnienia standarów? Jeżeli tak, to nie powinno się ich nazywać standardami(Wikipedia mówi: standard-wspólnie ustalone kryterium, które określa powszechne, zwykle najbardziej pożądane cechy czegoś). W związku z tym, albo chcemy, żeby były powszechne, albo chcemy by były przestrzegane przez nielicznych. Wpis Twój skłania mnie ku przyjęciu stwierdzenia drugiego - standardy były dobre i trendy, kiedy znał je tylko Riddle i tylko on jako nieliczny mieścić na swojej stronie odpowiednie informacje o tym fakcie, stają się be kiedy czyni to coraz więcej ludzi.

    Oczywiście, niektórzy gonią tylko za znaczkiem, ale podejrzewam, że większość od niego zaczyna interesować się na poważnie standardami sieciowymi i jest to zjawisko pozytywne. Można przecież zamiast olbrzymiego znaczka "Valid xhtml" umieścić dyskretną informację tekstową.
    Dlatego nie należy wylewać dziecka z kąpielą.


    I kwestia ostatnia, która dobrze została określona przez byte'a, jeżeli chcemy by coś naprawdę było trwałe, nie zmieniajmy tego co chwila pod wpływem humoru lub ciśnienia atmosferycznego.

  25. Riddle:
    „Czy jeśli napiszesz opowiadanie to dodajesz na jego końcu nazwę modelu maszyny do pisania albo markę pióra? Ewentualnie tytuł najnowszego wydania słownika języka polskiego?”

    Ja dopisuję zawsze, że stworzone wyłącznie przy pomocy Wolnego Oprogramowania ;-)

    hig:
    „Większe zainteresowanie standardami dałoby się uzyskać gdyby wszystkie przegladarki odmawiały poprawnego wyświetlania błędnego html”

    Otóż to. No może nie odmawiały, ale żeby chociaż pokazywały gdzieś jakieś czerwone ikonki w pasku statusu czy coś.

  26. No to już bardziej rozsądna opcja. Bo gdyby miały blokować to zwykli userzy z pewnością używali by starych wersji.

  27. znając życIE to byłaby jedna przeglądarka, która by dalej na każdy błąd pozwalała, a zwykli userzy uznaliby, że to konkurencja gra nieczysto, bo blokuje jakieś strony z niewiadomo jakiej przyczyny :>

  28. Validator pozwala na usunięcie podstawowych błędów ze strony. Tylko tyle i aż tyle. Czemu nie mam sobie ułatwić sprawy i nie zrobić na stronie linku, który automatycznie mnie na stronę validatora przeniesie? Tym bardziej, że nie wszystkie przeglądarki są domyślnie wyposażone w stosowny skrót klawiaturowy.

    Uważam jednak, że mały link tekstowy gdzieś na dole strony sprawdza się lepiej w tej roli, niż duży button. Nie nieszczy estetyki i jest skromny.

  29. Nie ma to jak spóźniony komentarz :-)

    Obecnie nie umieszczam już znaczków walidatora, czy nawet napisów (robiłem to jakiś czas temu), ale przeciwny temu jakoś nie jestem. O ile strona oczywiście waliduje się naprawdę, a nie tylko jest znaczek.

    Wychodzę obecnie z założenia, że strona musi się walidować, a żaden znaczek nie jest potrzebny - tak samo jak budynek ma być zgodny z normami BHP, a nie ma znaczka "Zbudowano zgodnie z normami bezpieczeństwa" (to chyba akurat cytat/parafraza słów Patrysa z artykułu, co go linkowano parę komentarzy wyżej).

    A mój aktualny edytor (X)HTML na bieżąco podkreśla (jak Word) błędy składni, a i sam już piszę zwykle bezbłędnie więc CTRL+SHIFT+H to tylko formalność ;-)

  30. ty nie podałeś linków, ja też nie podałem linków i jakoś żyjemy, czyli nie sa te buttony potrzebne ;)

Dodaj komentarz

Do formatowania komentarzy używaj Textile (HTML nie działa). Szczególnie jeśli wklejasz większe fragmenty kodu. W razie niepewności użyj podglądu komentarza.

Wypowiedzi obraźliwe, infantylne oraz nie na temat będą moderowane – pisząc postaraj się zwiększyć wartość dyskusji.

Komentarze nie służą do wysyłania wiadomości albo informowania o błędach, itd. Chcesz coś mi napisać – skontaktuj się.