Gwar to jakieś nieporozumienie
06 kwietnia 2006
Pojawił się kolejny serwis budowany za pomocą treści z innych stron - Gwar.pl. Sygnowany przez Gazetę Wyborczą ma za zadanie promować ciekawe teksty, artykuły i linki. To już było - w wersji oryginalnej Digg a rodzimej Wykop. To na wstęp, jakich wiele w notkach prasowych.
Serwis jest przykładem jak nieudolnie polscy marketingowcy próbują naśladować zagraniczne trendy. W tym wypadku wzięto słowo Web2.0 oraz wszystkie przymiotniki jakie mu towarzyszą i wciśnięto na siłę w jeden sajt. Mamy więc kontrastowe kolory - bardzo modne ostatnio róż i karmin, jest chmurka tagów (czy tam kluczy, whatever), pozioma nawigacja. Pod logiem, które jest zwyczajnym napisem, Myriadem Pro bodajże, znajduje się bardzo śmiszny napis Gamma, który ma odróżniać serwis od tych wiecznych Bet.
Aby używać serwisu trzeba się zalogować. Zalogować korzystając z Paszportu Polsa… wróć - loginu na gazeta.pl. Dział marketingu Gwaru oczywiście nie przeprowadził wywiadu środowiskowego i nie powiedział dzielnym koderom, że rejestracja, zwłaszcza taka jaką prezetuje nam Gwar, jest zachęceniem do zamknięcia okna przeglądarki szybciej niż powiesz „łebtuziroł”.
Kompletnym nieporozumieniem jest skrajny bałagan w kodzie oraz stylach, stała szerokość layoutu (gdzie, no gdzie tu potrzebny jest viewport 1024px!?) i… brak Ajaxa. Kto używał Wykopu tutaj zaklika się na śmierć i wróci szczęśliwy do serwisu który jest wzorem Web2.0 a nie jego nędzną kalką.
Gdyby serwis wypuszczono pięć dni temu uznałbym to za jeden z lepszych żartów prima aprilisowych. Aha - adres nie działa bez www. I to miała być kolejna cegiełka do futurystycznej sieci, hahaha.
Komentarze znowu włączone - nie wyłączyłem ich bo boję się krytyki czy lubię cenzurę, tylko dlatego, że dyskusja ta była próbą walki z wiatrakami standardów sieciowych. Blog ma taki a nie inny profil i oczekuje takich a nie innych rozwiązań w sieci.


