Perfection or Vanity

Project: Terminated

Blog nie jest już dalej prowadzony ani aktualizowany. Mimo tego, wpisy i komentarze są dalej dostępne. Możesz przeczytać pożegnalny wpis albo przejść do archiwum.

Podsumowanie 1mld stron

25 stycznia 2006

Kto podjął się takiego trudu? Google. Z wykresów (w formacie SVG) i opisów na stronach podsumowania wynika wiele rzeczy, większości których nie należy się dziwić.

Google Code WebStats

W statystycznych dziewiętnastu różnych elementach obecnych w sieci, królują tabelki oraz znaczniki opisujące wygląd, jak <b/>, <font/>.

Tabelki oczywiście do układu, a nie danych tabelarycznych - <table/>, <tr/>, <td/>. Układy tabelkowe zwłaszcza widać po liście atrybutów - używano głównie tych odpowiadających za wygląd, aby stworzyć gotową do wypełnienia obrazkami makietę. Nie ma powszechnie używanych <th/>, <thead/>, <tbody/>, choć część stron je posiada.

Widać <div/>, ale nie jestem pewny czy były one używane jako sekcje czy pozycjonowane warstwy w programach WYSWIG. Prawie wszystkie przeanalizowane strony miały tytuł.

Wszystkie strony posiadają główny powód dla którego sieć jest siecią - link <a/>. Połowa z nich ma atrybut target, pewnie służący głównie do otwierania w nowym oknie. Także do ramek, jak mniemam (jedyne słuszne moim zdaniem użycie). Wygląda na to, że twórcy hipertekstu używają także atrybutu relacji - głównie nofollow, aby dać do zrozumienia botom wyszukiwarek, że nie życzą sobie przejścia i zindeksowania takiej strony. Reszta wartości jest rozpropagowana przez platformy blogowe czy CMS-y.

Ciekawie wypada top20 nazw klas. Parę z nich, jak small, smalltext można zastąpić znacznikiem <small/>, ostatnio przeze mnie uwielbianym. ;) Według opisu i działan WhatWG elementy o powtarzalnej klasie powinny zostać znacznikami, ale ja nie uważam tego za dobry pomysł.

Zdarzenia, jeśli już użyte, są podpinane do kodu w postaci onmouseover, onclick. Minie dużo czasu zanim ludzi nauczą się używać nieinwazyjnego skryptowania, niestety. Znaczniki meta w kontekście atrybutu name są używane głównie do zaspamowania wyników wyszukiwania. Nie widać Dublin Core.

Generalnie mówiąc zaskoczyło mnie to podsumowanie, biorące pod uwagę semantykę kodu i jego jakość oraz niezrozumienie dla wszelkich powojennych dziwactw. Szczególnie, że jakość kodu stron Google nie jest wzorem, mmo że ostatnio tylko trochę się poprawili.

Link za Papryczkami.

Informacje i hiperłącza

Blog o projektowaniu zgodnych ze standardami stron internetowych.

Praktyczne przykłady, sztuczki CSS, sposoby obchodzenia błędów przeglądarek, lekki i nieinwazyjny JavaScript, użyteczny design, dostępność i skrypty użytkownika.

RSS

Informacje o wpisie

Napisał riddle 25 stycznia 2006 o 23:46

Kategorie: Strony WWW

Dodaj do:

Wpisy archiwalne

Archiwum miesięczne

Dzięki!

Dodaj bloga do Technorati Favorites Dodaj bloga do Del.icio.us Blog należy do sieci 10przykazań.com

  1. "link <a/>" - hmm?

    "Minie dużo czasu zanim ludzi nauczą się używać dyskretnego skryptowania," - myslę że jedno z drugim ma niewiele wspólnego. Atrybuty onclick/onwhatever nie są obiektywnie złe. A już na pewno lepsze od zdarzeń wywoływanych onload - wystarczy jeden obrazek z zewnętrznego site`a, albo zator na delicious, co miało ostatnio miejscę i zdarzenie nie jest wywoływane, trzeba czekać, czasem w nieskończoność.

  2. Co to jest "dyskretne skryptowanie"? Jeśli mam 150 akcji onclick i każda jest inna, to wygodniej mi je podać inline. Przykład na 10przykazan.

  3. Tak się przyczepię - czemu nad brakiem Dublin Core tak ubolewasz?

  4. Puck, wcale nie. Popatrz na mój engine.js na funkcję dodającą Google Analytics - nie jest mojego autorstwa, ale nie przerywa wszystkiego jeśli GA nie odpowiada. Tak można dodać i del.icio.us i resztę.

    Czemu dyskretny? Ja tak tłumaczę słowo „unobtrusive”.

    Pewnie, że wygodniej. Wygodniej jest dać tyle rzeczy, że pisałbym i pisał i nie skończyłbym na czym wygodnictwo się kończyło. I nie bierz wszystkiego tak osobiście. ;) Może akurat w Twoim przypadku brakuje sposobu mniej psującego content - sposobu, którego jeszcze nie wymyślono.

    Czemu ubolewam? Bo Dublin Core to część sieci semantycznej, której nie rozumiem nawet w 10%, ale z tego co przekazał (m.in. mi) już we wpisach Świątkiewicz, uważam za coś istotnego.

  5. "The Dublin Core people can take some comfort from the fact that although their keywords didn't appear in the top ten chart above, they were quite well featured in the next few dozen." - czyli nie powiedziałbym, że tak całkiem "nie widać Dublin Core" ;-)

    A na marginesie: "Bo Dublin Core to część sieci semantycznej" - trochę to przesadzone i nie mów, że ja wychwalałem używanie DC w ten sposób ;-) Co innego użycie słownika DC w RDF - wtedy to rzeczywiście jest element Sieci Semantycznej i faktycznie ma sens i przyszłość. Ale tagi meta w (X)HTML to jedynie marna namiastka.... Można co prawda dzięki temu "wyczesać" ze strony metadane na temat dokumentu, ale tak naprawdę nie tędy droga. Więc nie mieszaj waćpan :-)

  6. Więc używasz <small /> a <b /> już dyskwalifikujesz? Hmmmm... To ja się pytam - dlaczego? Przecież i jedno i drugie dotyczy warstwy prezentacyjnej? Jeśli mam używać <span class="bold" /> to równie dobrze mogę używać <span class="small" />.

    Ktoś mi kiedyś ładnie powiedział, że znaczników powinno się używać do tego, do czego zostały stworzone...

  7. Uważam, że <small/> może być użyte jako zaznaczenie tekstu o mniejszym znaczeniu. Wtrącenia, dodania czegoś nie tylko mało rzucającego się w oczy (jak styluje browser) ale też mniej ważnego.

  8. Interesująca (nad)interpretacja. ale dokładniej to dlaczego tak uważasz?
    Na moje mało wprawne już oko SMALL jest w jednej grupie z B itp. -- http://www.w3.org/TR/html401/present/graphics.html#edef-SMALL Więc ewentualne wątpliwości powinny dotyczyć obu tagów tak samo, prawda?

  9. Ja używam zarówno B, jak i SMALL i mi z tym dobrze, a strona waliduje się jako STRICT. :-)

  10. Jedna rzecz mnie jeszcze zastanawia, której chyba nikt nie chce zauważyć na głos -- wykresy w SVG.

    "Note: You will need a browser with SVG and CSS support to view the result graphs correctly. We recommend Firefox 1.5."

    Dlaczego? Co w tych wykresach jest takiego szczególnego, że nie mogły zostać zaprezentowane jako PNG np.? Jednym prostym ruchem autorzy pokazują gest Kozakiewicza wszystkim użytkownikom przeglądarek nie obsługujących SVG, (są takie, np. Internet Explorer, może ktoś o nim słyszał?)... Jak dla mnie to nie jest profesjonalne zachowanie... :-(

  11. Dlaczego? Dla mnie odpowiedź jest bardzo prosta - opisują strony pod kątem przestrzegania standardów (sic!) i po co im opinia jakiegoś webmastera '96 używającego IE-śmiecia. A i pod IE znajdzie się wtyczka Adobe, która potrafi SVG emulować.

    Do tego dodam, że cieszę się z takiego kroku. Google ma siłę i poparcie w Internecie i może promować lepszą przeglądarkę „przy okazji”. Jestem im za to wdzięczny.

  12. Hmmm... "webmastera '96 używającego IE-śmiecia"? Przykro słyszeć, że Twoja opinia jest jeszcze bardziej rasistowska niż zachowanie autorów raportu. Jestem bardzo negatywie zaskoczony, że nie rozumiesz marketingowych i politycznych konsekwencji takich ruchów :-((

    BTW - kiedy na tej stronie pojawi się banner "do gazu z niedouczonymi użytkownikami MSIE"? :-|

  13. Michał, wyczytaj z kontekstu o czym i o kim mówimy. Ta strona jak i wszystkie które tworzę są przyjazne dla IE. Nie jestem kolejnym wstawiającym „Too Cool For IE”, nie patrz na mnie jakbym był. Natomiast bardzo się ucieszę, jak pozycja IE na rynku zmaleje. Jeśli Ty się z tego nie ucieszysz, to ja już sam nie wiem co o tym myśleć.

    A Google występuje z pozycji władzy i może narzucać (wg. mnie powinno) obieranie drogi. Jeśli przez taki raport 20.000 ludzi nagle porzuci IE, to będzie to dobry dzień. Google walczy z MS'em, to prawda, ale przy okazji zyskujemy my wszyscy.

    Jak pisałem - webmaster '96 może, jeśli posiada taką wiedzę, ściągnąć plugin Adobe.

    I o co ten płacz? Bo nie podoba mi się, że IE jest na rynku? Tobie się podoba? Nie zarzucaj mi herezji i szczeniackich tekstów, tylko zastanów się jaką władzę ma Google i jak wiele może zmienić. To już nie jest obrażony właściciel bloga blokujący dostęp dla userów mających IE. To decyzja marketingowo polityczna i jestem z niej bardzo zadowolony. Tak samo jak z popularyzacji Jabbera przez Google Talk.

  14. A właśnie ja jestem z tej decyzji niezadowolony z jednego jedynego powodu - wykorzystywanie w dokumencie/raporcie technik, które ograniczają jego dostępność powoduje, że nie umiem takiego raportu traktować profesjonalnie. Faktycznie może to pozostać manifestacją (tak, jak Ty to widzisz) ale nie jest już profesjonalnym opracowaniem. Zresztą z punktu widzenia publikacji ten raport ma kilka innych błędów - np. nie jest jawnie wskazany autor (czy to Google Inc., Google Code, WHAT Working Group, ..., może nazwisko jakieś?). IMHO należy rozgraniczyć marketingowe manifestacje od obiektywnych publikacji. Niestety tutaj takiego rozgraniczenia nie ma i ... cały ten raport jest zupełnie nieprzydatny z punktu widzenia naukowego - nie mogę (nie powinienem) się na niego powoływać np. w recenzowanych publikacjach akademickich (najwyżej w artykule do gazety, albo na blogu). Uważam dlatego, że źle się stało - te wykresy naprawdę nie mają w sobie nic takiego szczególnego, żeby nie mogły być w PNG...

    Przepraszam, że dałem się sprowokować przez tego "IE-śmiecia"... Faktycznie była to głupia wypowiedz z Twojej strony ;-), ale ja mogłem to przemilczeć ;-)

  15. Bardzo nie podoba mi się takie użycie SVG przez Google - mam sobie instalować niestabilną Operę 9, żeby cokolwiek zobaczyć? Czy przełączać się na Firefoksa, bo Ktoś w Google uważa, że on jest najnaj?
    Jak dla mnie to jest zagranie w stylu "Strona wymaga przeglądarki w wersji min. 4.0", narzucające użytkownikowi wybór przeglądarki.
    Polecam też zabawny komentarz Philippe'a Lenssena na http://blog.outer-court.com/archive/2006-01-26-n83.html

  16. Pitazboras 16 27 stycznia 2006, 21:28

    ols: Opera 8 ma SVG od wersji jesli mnie pamięć nie myli 8.0. Nie musisz więc instalować niestabilnej dziewiątki (nie takiej znowu niestablinej, ale faktycznie niezalecanej).

  17. Rondelious 17 28 stycznia 2006, 10:45

    Uważam, że wybór SVG nie był jeszcze taki najgorszy, może własnie chodziło o wywyołanie pewnej dyskusji, a przy okazji danie sygnału, że coś się zmienia. Po coś to wszsystko przecież robimy, ( mam na myśli XML ) przy odrobinie chęci z takiego SVG można wyciągnąć różne dane, z PNG byłby większy problem.

    Wg mnie przegięciem (na dzień dzisiejszy) byłoby użycie elementu CANVAS

Dodaj komentarz

Do formatowania komentarzy używaj Textile (HTML nie działa). Szczególnie jeśli wklejasz większe fragmenty kodu. W razie niepewności użyj podglądu komentarza.

Wypowiedzi obraźliwe, infantylne oraz nie na temat będą moderowane – pisząc postaraj się zwiększyć wartość dyskusji.

Komentarze nie służą do wysyłania wiadomości albo informowania o błędach, itd. Chcesz coś mi napisać – skontaktuj się.