Wszyscy kochają IE
12 października 2005
Co mnie dzisiaj rozwaliło na wykładach z wstępu do informatyki?
Wykład, temat: „Zastosowanie informatyki w życiu”. Wykładowca, wyluzowany trzydziestoparolatek w czarnych dżinsach z rękoma w ichnie kieszenie włożonymi, okularach i specyficznym humorem postanawia nam pokazać stronę wuwuwu, ilustrującą przykład. Jakież było moje zdziwienie połączone z wybuchem śmiechu, zrozumiałym tylko paru osobom na wykładzie, gdy profesor zminimalizował okienko prezentacji.
Kliknął menu Start, wszystko pięknie powiększone rzutnikiem ma się rozumieć, i zaczął przeglądać to menu (w stylu Windows XP). „Czy my tutaj mamy
”, klik, zaznaczenie, klik, zaznaczenie, „jakąś
”, klik, zaznaczenie, „przeglądarkę Internetu?
”. Doszedł do góry listy najczęściej wybieranych aplikacji i zaczął iść z powrotem w dół, zrezygnowany. A czemu się śmiałem jak głupi?! :D
Na samej górze listy widniała ikonka Internet Explorera. :D
W końcu jednak otworzył feralny program, mówiąc nam, że w warunkach laboratoryjnych, pod ścisłym nadzorem może sobie na to pozwolić. „Tylko nie klikajcie w domu na wielkie niebieskie E, jeśli chcecie mieć komputer w jednym kawałku.
”
Już go lubię. :) Klawy gość, wykład prowadził leżąc na krześle, z nogami na biurku i klawiaturą na kolanach. :D


