Tytuł (mocno) standardowy - nowa strona GG
31 sierpnia 2005
Dzisiaj wydano na świat stabilną wersję komunikatora GG. Jako, że już pisałem o nim wcześniej, jeszcze w wersji beta, a nie zmienił się prawie wcale (dociekliwi testerzy wiedzą lepiej, więc proszę o informację jak coś), to postanowiłem opisać witrynę programu, także odmienioną. Aha - tekst recenzji jest dostosowany do poziomu strony - bywa chaotyczny.
Strona jest och i ach, bo taka nowoczesna, wycentrowana, na pikselach, menu, takie śliczne, przecież. Poważniej - takie strony to robiono 4 lata temu, gdy nic o dostępności nie wiedziano i wszystko leciało na tabelkach. No bo fakt - strona jest beztabelkowa, chwali się XHTML 1.0 w stadium przejściowym (co za problem?!). Opisane wszystko przez CSS. Wszystko? Kpina! Walidację przechodzi tylko na głównej, dalej są błędy wynikające tylko z niewiedzy budującego i zapominalstwa. Sądziłem, że dodanie alt="" nie jest trudne. :S Wszechobecne divitis, menu zbudowane z obrazków (sic!) trzymających się w poziomie tylko dzięki kolejnemu pojemnikowi. Kodtagqpa, over.
Na początek pośmiejmy się:
<!-- dorobic css do druku <link href="css/gadu-gadu-print.css" rel="stylesheet" type="text/css" media="print" />
No to jazda! Strona główna - pominę Flasha, bo musi być trendy to i jest. Pominę to, że chwalą się jak Opera, że są całkowicie darmowi (no okej, przesadzam… do tego Opera idzie w kierunku Edenu :) - nie flejmić), bo wiadomo że reklamy w GG zawsze były. Nawet miały być na stronie - ciekawskich odsyłam do kodu, gdzie napotkać można Alicję z Krainy Czarów i jej psychodelicznych przyjaciół. O.
Top strony jest jakby wycięty, kłania się źle dobrany gradient. Dół strony głównej upstrzony jest kolorowymi kleksami. Sam tekst jest słabo widoczny - kontrast 339/107 przy obowiązkowym minimum 400/125 - to widać, czyta się paskudnie. Zamiast korzystać z elementów HTML takich jak <em/> czy <b/> postanowili dać <span/>. Czasem jednak odchodzą od wyróżniania słow tym sposobem i po prostu je WYKRZYKUJĄ.
Hiperłącza raz są czarne, raz są czerwone i pogrubione - czyli wyglądają tak samo jak emfaza. „Kliknij tutaj” - można mówić do ściany. Do tego istnieje bardzo wiele kliknijtutajów nie podlinkowanych, ja naliczyłem około 10. Changelog posiada listę nowości w programie, ale nikt nie pomyślał, że można zrobić <ul/> dla numerków, czyli <ol/> - tak więc została wersja „wieś tańczy i śpiewa”. „Newsletter” - jakby RSS nie istniało, albo chociaż język polski. W mapie serwisu i pomocy nie istnieje pojęcie wcięcia pozycji listy. Nie mają pojęcia o background-image. Nie zdziwiłoby mnie znalezienie przezroczystych GIFów, naprawdę. No ale nie szukałem na siłę. Fakt *slaps forehead*, są <br/>! =]
Formularz kontaktowy oczywiście standardowo - <label/> to imperialistyczny wymysł, niech się głupcy męczą z wyklikaniem checkboxa. Jak kliknę na „Cofnij”w formularzu to dostaję easter egg, tylko że jakoś mnie to nie śmieszy.
Dalej w głąb niedostępności - po wyłączeniu CSS menu staje się martwe, obrazki przestają być linkami. Menu pomocnicze jest zbudowane „na chama” - obrazek, link, linia pozioma. Obrazek w sidebarze zachęcający do pobrania programu… no właśnie. To jest obrazek. Z tekstem, stylizowany na szatę graficzną strony. SEO leży i to nie mówię o specjalnym pozycjonowaniu, tylko zwyczajnej strukturze. Nagłówki działów nawet nie są divami - są obrazkami! Mogli już cały tekst wyrenderować na serwerze. :/ Kod - oprócz wspomnianego divitis obcujemy z nazwami klas z kosmosu - założę się, że po miesiącu deweloper nie będzie pamiętał co dana klasa opisuje.
Moim zdaniem strona była tworzona czymś na kształt WYSWIGa klasy II przez ucznia klasy III. I nie zapłaciłbym za nią dwudziestu PLNów. Ach i refleksja na koniec - Photoshop czy Fireworks kaleczą ludzi.


